Dokładna biografia Magika

Piotr Łuszcz (pseudonimy: Magik, Mag, Neo, Psycho Tata, Lider, Zmazik) urodził
się 18 marca 1978 r.
Przed psycho-rapem.
Z początku słuchał rocka (!), miał długie włosy i kolczyki, przez jakiś czas
nosił dredy. Justynę – swoją przyszłą żonę - poznał w 1993 roku na koncercie
rockowym w Mega Clubie w Katowicach. Zakochali się wówczas od pierwszego
wejrzenia. Mag był bardzo spontaniczny; potrafił o szóstej rano powiedzieć:
„Idziemy na spacer na hałdy” albo „ładna pogoda, piknik trzeba zrobić” i wówczas
szedł z Justyną.
Już w wieku 13 lat zaczął rymować (m.in. pod wpływem „Ring, ring, ring” De La
Soul). Zrzeszał się z innymi osobami tworzącymi hip-hop (a było ich na Śląsku w
owym czasie ok. 4), tworząc eksperymentalne zespoły (np. Young rappers z
Jajonaszem, czy też inne o równie kiczowatych tytułach), jednak jedynie spółka z
Dabem (Marcin Marten, rocznik 1978), a później jeszcze z rok starszym bratem
Daba – Joką (Michał) przetrwała nieco dłużej. Z początku tematyką jego utworów
była „gangsta”, nieco później rymował po angielsku. Nazwa zespołu, który
utworzyli ok. roku 1994, wiązała się z romantyczną wizją wielkości jednostki, a
także możliwością łączenia się ze światami niematerialnymi. Wszystkie te idee
były zawarte w III cz. Dziadów Mickiewicza, więc postanowili nazwać się symbolem
Zbawiciela, opisanego w tym dziele – 44. Ów Mesjasz ma przyjść na ziemię, by
wspomóc uciśniony naród oraz ogłosić prawa uniwersalne.
Początki
Magik w swym niepowtarzalnym stylu w „Księdze Tajemniczej bardzo oryginalnie
wypowiada słowa (m. in. zamiast „i” wypowiada zawsze „y” – „Plus i minus (...)
Ide tam, Ide sam, w tą czarną chwile” (patrz styl), później nieco zmienił sposób
rymowania, ale nie zatracił swojej niekonwencjonalności.
Piotrek uczęszczał do technikum elektronicznego w Bogucicach (w starej dzielnicy
Katowic), w kiblu na przerwach jarał fajki, a w wolnych chwilach jeździł do
Mikołowa, gdzie poznał m.in. Rahima.
Podczas naboru do wojska Magik został skierowany na rozmowę z psychologiem, po
której uzyskał kategorię „E” ze względu na zaburzenia psychiczne (sam się
przyznawał do schizofrenii „Mam jedną pierdoloną schizofrenię” [Jestem Bogiem],
„MAGieIKa jak Molder i Scully” [Nowiny]). Pokazywał, że ścierają się w nim dwa
światy: materialny i metafizyczny. Nawet „Plus i minus” można interpretować w
dwojaki sposób – jako wynik badania na wirus HIV, a także stosunek pierwiastków
wewnętrznych psyche i soma (łac. dusza i ciało).
Jednostka wybitna, indywidualna.
Po technikum elektronicznym Magik kilka razy próbował znaleźć pracę, choćby
dorywczo. Ale nie nadawał się do rygorów, nie potrafił się podporządkować żadnym
zasadom. Był wyraźną, indywidualną jednostką.
Żył z muzyki, całkowicie się jej poświęcał.
„Podczas naszego tygodniowego pobytu w Niemczech (Dortmund, wiosna 2000), po
obfitym w prace poprzednim dniu i wieczornej imprezie do późna w nocy śpię sobie
rano. I nagle otwieram oczy, by zbadać sytuację. Jest 6 rano. Fokus śpi. W
mieszkaniu ani żywej duszy. A gdzie Magik? Zerkam wprost a on na balkonie z
fajką w dłoni i ze słuchawkami na uszach, kiwa się do bitu kreśląc jakieś texty.
I tak codziennie. My, wstając około południa na wstępie dostawaliśmy na nasze
świeże uszy jego poranne wypociny. Przyznam, że po tym tygodniu przebywania
wspólnie – od rana do późnej w nocy musiałem wziąć parę dni wolnego, by od nich
odsapnąć” – powiedział Rahim.
Magik był maksymalistą; jeżeli coś robił, to całkowicie się temu poświęcał. Ale
jeżeli spotykało go jakieś nieszczęście, to przeżywał je wielokrotnie bardziej
niż normalny człowiek. Między innymi piosenka „Plus i minus” jest tego dowodem
(patrz Plus i Minus). Magik szuka w niej wyjścia z sytuacji (obawa przed wirusem
HIV) i zwraca się z prośbą zarówno do świata materialnego, jak i metafizycznego
„Boże! Doktorze! Może pomoże ktokolwiek! Który z was odpowie mi kto?”. Widzi
jednocześnie, że nie ma wyjścia z sytuacji, bo ani Bóg ani doktor nie są w
stanie uleczyć jego chorej, nadwrażliwej osobowości. Nie są w stanie ogarnąć
wielkości problemu, jaki tkwi w psychice Magika.
Księga Tajemnicza
Wiosną 1996r. (Magik i Dab mieli wówczas 18 lat) ukazała się składanka SP
Records, na której pojawiła się pierwsza piosenka Kalibra – „Zakon Marii”.
W lipcu 1996 r. światło dzienne ujrzał singiel (wydany po demie "Dzikie
dzieciaki") „Magia i miecz”, zawierający 3 kawałki „Moja obawa” [Joka solo],
„Więcej szmalu” i „Plus i minus” [Magik solo].
Pod koniec listopada 1996 r. ukazała się pierwsza płyta Kalibru – „Księga
Tajemnicza. Prolog”. Owy album na pozbawionym konkurencji rynku (jedyna płyta
rapowa w 1996 roku) prawie osiągnął status złota (50 tys. sprzedanych
egzemplarzy). Kaliber otrzymał za nią 2 nominacje do Fryderyków (muzyka taneczna
i alternatywna), samej nagrody jednak nie otrzymał (dostał ją natomiast w 2000
r. za album „3:44” w nowej kategorii - Hip-hop).
Zmiana stylu
Po „Księdze Tajemniczej”, wielu wyzwiskach pod adresem Kalibra chłopcy
postanowili zmienić styl; zrezygnować z atmosfery paranoi i poszukiwania sensu
czegokolwiek na rzecz zabawy językiem, bujnych metafor i ciekawych zestawień
słów. „Do tej pory robiliśmy coś, co ja uważam za oryginalne, wbrew temu, co
mówią niektórzy ludzie. Teraz podoba mi się coś innego i myślę, że nie byłym
nawet w stanie ciągnąć tego, co robiliśmy do tej pory” – oświadczył Magik.
Zapowiedzią zmian była piosenka ze Wzgórzem Yapa 3 – „Język polski”, gdzie
pokazali, jak potrafią „normalnie” rymować. „Poznaliśmy się ze Wzgórzem w SP
Records (...) i postanowiliśmy coś nagrać. Byliśmy w Studio Episkopatu na
przypale. Ale były jaja!” – wspominał Jajonasz.
Latem 1997 roku Kaliber przebywał na mazurach, gdzie pracował nad nową płytą,
wydaną 21 marca 1998 roku. Singiel i piosenka „Film” stały się największym
przebojem Kalibra. Na nowej płycie „W 63 minuty dookoła świata” brakowało
ciężkiego klimatu, pozostała czysta rozrywka.
Zmiana drogi życiowej
Magikowi najwyraźniej zmiany nie spodobały się i zaraz po nagraniu płyty odszedł
z Kalibra, nie występując nawet w promocyjnym teledysku. Mocno się coś z Joką i
Dabem skłócili. Ci, którzy byli blisko, nie chcą o tym mówić. Może poszło o
interesy? Magik nie znał się na tym. O muzykę? Mag czuł w sobie mentora i miał
potrzebę nauczania, a nie tylko marnować się w rozrywkowych piosenkach. O
przyjaźń? Bracia Dab i Joka pochodzili z dobrego domu, natomiast mama Magika
sprzątała w bibliotece, tata pracował w hucie. Czyżby z tego kpili?
„Kpili, bo zazdrościli. Mieli kompleks. Magik rzucał zwrotkę i ta zwrotka w
umysł się wbijała. Nie myślał komercyjnie. Dla niego tylko uczciwiość w sztuce
się liczyła. W emocjach szedł na całego, nigdy na pół gwizdka” – powiedział
Gustaw (Gutek), wydawca Paktofoniki.
„Po prostu do końca nam nie powiedział dlaczego. Jak dla mnie jego odejście było
związane z jego paranoją i tyle” – oświadczył Dab.
Czas załamania psychicznego
Po odejściu Magik podobno ćpał i tułał się. Miał obsesję, że już nic nie
stworzy.
Jednocześnie spotkało go inne nieszczęście; a mianowicie ostro pokłócił się z
żoną Justyną. Nie zbliżyło ich do siebie nawet dziecko – Filip, który niedawno
przyszedł na świat. „Ale nim się urodził, Piotrek uczył się piosenek o
krasnoludkach, śpiewał mi do brzucha. Jak nie wiem co, kochał Filipa. Później
zrobiło się Piotrkowi tak ciężko, że nie umiałam mu pomóc. Trzeba było się
rozstać, żeby kiedyś móc wrócić do siebie. Zdecydowałam się na separację,
wspomniałam nawet o rozwodzie. Piotrek odmówił. Tłumaczyłam mu: „będziesz
wolny”. Odpowiedział: wiesz, że każdy nasz czyn ma ogromny wpływ na cały
świat?”. Poradziłam, żeby myślał o sobie, nie o całym świecie. Ale to on,
skubany, miał rację. Dobro, uśmiech, podanie ręki – rozchodzi się jak fala. Zło
tak samo. Człowiek jest częścią świata. Ma udział w tworzeniu jego przyszłości”
– powiedziała Justyna.
Powolny powrót do „świata żywych”
„Pewno to Rahim wyciągnął Magika z dołka. Tak obstawiam” – powiedział Gustaw.
Piotrek odświeżył swoje stare znajomości z Rahimen (Sebastianem), który był
liderem grupy 3Xklan. Już wcześniej MCs się poznali, nagrali wspólnie piosenkę z
Kalibrem – „Psychodelę”, do której muzykę stworzył Rahim. Rah twierdził, że już
od dawna uczył się od Magika. Nawet próbował kopiować styl psycho-rap na swej
3xKlanowskiej płycie („Dom pełen drzwi” promowany singlem „Łza wyobraźni”).
Magik z Rahimem utworzyli zespół, nagrali m.in. pierwszą wersję „Chwil
ulotnych”, później dołączył do nich Fokus (Wojtek), który chodził z Magiem do
technikum i który próbował już wcześniej rymować coś o Marii, jednak młody
wówczas Fokus (rocznik 1980) sam nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, co
mówił i jego texty pozbawione były sensu, za co go Magik ostro skrytykował.
Wojtek rymował wcześniej w Kwadrat składzie, który nie miał większych sukcesów
na koncie (jedynie piosenka „Zamotasupłany”, która była po prostu plątaniną
języka po paleniu). Fokus dołączył do Paktofoniki ze swoim utworem „Powierzchnie
tnące”.
Zapowiedzią powrotu Magika do świata „żywych” i jednocześnie uderzeniem ze
zdwojoną siła były „Nowiny” – „nawet jeśli już wszyscy w ciebie zwątpili, pokaż,
że się mylili. Nie czekaj ani chwili dłużej”. (patrz Nowiny)
W „Chwilach ulotnych” Mag zarymował: „Mamy po 20 lat, przed nami cały świat,
przed nami cały życia szmat”...teraz wiemy, że nie dotrzymał obietnicy.
Rozwijanie siebie i techniki
Rahim w przeciwieństwie do Magika nie chciał promować narkotyków, nawet palenia
marihuany, przez co wybuchały częste kłótnie (m.in. o piosenkę „Ale się
zmachałem”). Jeszcze szybciej powstawały zwady między Piotrkiem a Fokusem. Rahim:
„Byłem środkowym, a obok dwa super ega. O jakąś głupią zwrotkę potrafili się
kłócić tygodniami. Fokus- zbuntowany gnojek z osiedla, a Magik – weteran.
Demonstrował postawę: co mi tu będziesz podskakiwał? Obaj byli w stanie podnieść
dupy, pierdolnąć za sobą drzwiami i dziękuję. Z Fokusem szło się dogadać. Magik
był uparty jak cholera. Sztuka, dzieło – to się dla niego liczyło. Honor
Paktofoniki. Milion razy słuchał własnych textów, pokazywał je ludziom. Szukał
usterek, chociaż ich nie było. Wszystko zrobione idealnie, a on: Chciałbym
jeszcze raz nagrać tę zwrotkę, daj mi, proszę! No zgódź się, niech chociaż raz
spróbuję. Próbował i pierwotna wersja zostawała. Magik się wściekał: Kurwa nie
umiem rapować!”
Kiedy Magik rymował, kiwał się. Wyglądał, jakby dopadła go choroba sieroca. Ale
nie zważał, no to, czy ktoś na niego patrzy, czy wypada. Jeśli spodobał mu się
jakiś bit, to słuchał go bez przerwy. Tworzył zwinięty w kulkę, która się
rytmicznie poruszała.
Tematami piosenek Magika, jak i całej Paktofoniki nie były tematy związane z
blokowiskami, z tym, że nie ma pieniędzy na używki, itp. Rahim: „Gangsterski rap
niech sobie inni uprawiają. Śpiewamy o hardkorach, które w nas zachodzą. Każdy
ma problemy z sobą. Czemu o tym nie mówić? Albo czemu nie szukać w sobie
radości? To na maksa trudne, bo dajesz w utwór własne wnętrze. Nie handlujesz
produktem, tylko sobą”.
Paktofonika przejściowo należała do HaiHaieR , jednak Krzysztof Kozak (wydawca)
z przyczyn finansowych nie chciał wydać singla zespołu. PFK podpisała więc
kontrakt wiosną 2000 roku z Gigant Records, gdzie wydawcą był Gutek.
Tymczasem Dab i Joka zerwali kontakt ze śląską sceną, wydali płytę „3:44” (maj
2001), która przyniosła im Fryderyka. Było ich jedynie dwóch (+ DJ Feel-X), więc
postanowili utworzyć koncertowy skład. No i tak się stało. Na koncertach grali
wraz z Człowiekiem Nowej Ery i Wujkiem Samo Zło jako Baku Baku Skład. Później
Joka się ożenił, wyjechał do USA i kolejnego swojego singla Dab już wydał solo
(„Miasto jest nasze” – 2002).
Ułożenie sobie życia i największe szczęście
Jednocześnie Mag zaczął układać sobie życie. Justyna: „Między nami było coraz
lepiej”. Każdy z Paktofoniki miał mieć co najmniej 1 piosenkę na płycie, z którą
mógłby się uosabiać. Utworem Rahima było „Ja to ja”, Fokusa „Rób co chcesz”
(gdzie wmontował fragment rozmowy, po której zerwał ze swoją dziewczyną). Magik
natomiast miał piosenkę „Jestem Bogiem”, w której nawoływał do uwierzenia w
siebie. Utwór jest jednocześnie próbą autocharakterystyki wykonawcy.
Przed płytą Magik pracował nocami. O szóstej rano dzwonił do Fokusa, żeby mu
zarymować przez telefon. Gutek też go miał na linii od świtu. Wcześniej Magik
radził się żony. Justyna: „smacznie śpię i nagle światło. „Posłuchaj!”. Otwieram
oczy, mówię, że fajnie. „Ale posłuchaj! Nie słuchałaś”. Nawet moja ciocia
Marysia, co ma sześćdziesiąt lat, stwierdziła, że z Piotrka prawdziwy artysta.
Bo osobowość, wygląd filozofa, żeby robić to, co w sercu. Muzyka to dla niego
powietrze i chleb.”
18 grudnia 2000 roku została wydana płyta Paktofoniki „Kinematografia”. Była od
samego początku skazana na sukces. Do samych Świąt Bożego Narodzenia sprzedano 3
tys. egzemplarzy płytki. Znikała z półek sklepowych w zaskakującym tempie.
„Teraz hip-hop zrobił się modny i na chama pakują go ludziom do głów. Gdzie
tajemnica i fenomen, tam media chcą biegać. A to sprzeczne z hip-hopem, żeby być
u ludzi na językach. Jego Krwią są nielegale. Po co robić z tego biznes? Hip-hop
to bycie na przekór.”- oznajmił Rahim.
Nagła tragedia
Ale Magik nie umiał myśleć komercyjnie. Kiedy jego płyta z Kalibrem zaczęła
odnosić sukcesu, odszedł z zespołu. Natomiast teraz po jeszcze większym
sukcesie, kiedy zaczął układać sobie życie i kiedy z żoną się pogodził, odszedł
na zawsze.
26 grudnia 2000 roku – w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia o 6:15 rano Magik
wyskoczył z okna swojej kamienicy (9 piętro) w Bogucicach.
Zostali sami?
To był ogromny cios dla wszystkich jego przyjaciół. Wszyscy płakali, byli w
szoku. Rahim i Fokus postanowili rozwiązać Paktofonikę. Jednak grali jeszcze
koncerty, na których puszczali kwestie Magika z kasety. Wydali nawet płytę
„Archiwum Kinematografii”, gdzie zamieścili m.in. archiwalne nagrania, które nie
weszły na 1. płytę. Znalazł się tam także kawałek, na wydanie którego nie
zgodził się wcześniej Rahim, bo promował on palenie marihuany – „Ale się
zmachałem”. Paktofonika została oficjalnie rozwiązana 21 marca 2003 roku, po
pożegnalnym koncercie w Katowickim Spodku. Pozostała jedynie PFK Skład,
zrzeszająca przyjaciół dawnej Paktofoniki.
Fokus i Rahim przekazywali należne Magikowi dochody z koncertów rodzinie
zmarłego.
Teraz muszą iść swoją drogą bez Magika.
Gdzie jest Magik?
Justyna: - „Czuje, że jest. Z początku wpadałam w doły, był gniew. Chodziłam do
psychiatry i do psychologa. Brałam pigułki. Fajnie się czułam, nic nie czułam.
Lekarze mi ściemniali. Mówili: było, minęło, nie oglądaj się za siebie. To mnie
obrażało. Na dziesiątym spotkaniu kazali mi wymyślać cechy przyszłego partnera.
Jakbym szła kogoś spotkać na dyskotece. Podziękowałam za terapię: „ja już mam
faceta”. Kocham go. Byłam jego życiem. Niech mi nie chrzanią, bo wiem, co się
stało.
Odrzuciłam lekarstwa. Wtedy wrócił. Dzieli nas coś, ale nie ma bariery nie do
ominięcia. Noce spędzamy razem. Spotykam go w snach. Wolę to, niż o nim
zapomnieć.
Są w domu Piotrka zdjęcia. Filip wie, że to tata. Nie pyta już czemu nie
przychodzi.”
Piosenka „Chwile ulotne” nabrała zupełnie innego znaczenia niż z założenia miała
mieć. Po obejrzeniu teledysku narzucają się 2 myśli; pierwsza, że cząstka Magika
pozostała w Filipie, druga „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.
całość wzięta z jednej stronki o kalibrze, biografa tak
dokładna, ze nic dodac nic ujac jest profesjonalna i koniec a url tej stronki to
http://www.zakon44.republika.pl/